
Pierwszy, najtrudniejszy etap jest już za nim. Teraz przed nim kolejna droga: rehabilitacja, powrót do sprawności i próba odnalezienia się w nowej codzienności. Najbliższe dni spędzi w domu, z rodziną, zbierając siły przed dalszym leczeniem.
Historia Dominika porusza do dziś. W lutym 2024 roku na stacji w Woli Bierwieckiej, wracając z mamą pociągiem z Radomia, ruszył na pomoc kobiecie z wózkiem. Chwilę później doszło do tragicznego wypadku — zamykające się drzwi pociągu przytrzasnęły jego rękę, a ruszający skład pociągnął go przez kilkadziesiąt metrów.
Lekarze walczyli o jego życie, ale obrażenia były bardzo poważne. Chłopiec stracił obie nogi oraz palce prawej dłoni. Dziś jednak pokazuje, że mimo wszystkiego można iść dalej.
Przed nim specjalistyczna terapia i dobór nowoczesnych protez. Wsparcie ludzi wciąż jest ogromne — i nadal bardzo potrzebne.
Ta historia przypomina jedno: nawet po największym dramacie może pojawić się nadzieja.