
Śmierć Stanisława Celińska poruszyła zarówno środowisko artystyczne, jak i tysiące fanów w całej Polsce. Informacja o odejściu wybitnej aktorki i piosenkarki została przekazana 12 maja przez Joannę Trzcińską — jej wieloletnią przyjaciółkę i współpracowniczkę.
„Z wielką rozpaczą muszę Państwa poinformować, że dziś po południu odeszła nasza Stasia. (…) Stasia była wspaniałym człowiekiem, najlepszym, jakiego znałam” — napisano w oficjalnym komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych.
Wiadomość błyskawicznie obiegła internet i wywołała lawinę wzruszających wspomnień. Głos zabrali aktorzy, muzycy i dziennikarze, którzy mieli okazję współpracować z artystką przez lata.
Sebastian Fabijański wspominał ją jako osobę pełną energii i niezwykłej wrażliwości.
— Pamiętam ją jako kobietę z werwą, temperamentem, siłą, poczuciem humoru, ale jednocześnie z wielką czułością, kruchością i wrażliwością — powiedział w rozmowie z mediami.
Równie ciepło o Stanisławie Celińskiej wypowiedział się Marek Sierocki, który wspominał ich spotkania związane z muzyką.
— Wspaniała rozmówczyni, ogromna kultura. Kiedy widzieliśmy się ostatnio, rozmawialiśmy o planach związanych z jej nową płytą i koncertami — przyznał dziennikarz muzyczny.
Najbardziej porusza jednak fakt, że artystka do samego końca planowała kolejne występy i nie zamierzała rezygnować z działalności artystycznej. Jak ujawnił jej menedżer, kalendarz koncertowy był niemal całkowicie zapełniony aż do końca roku.
— Koncerty Stanisławy Celińskiej mieliśmy zaplanowane do końca roku. Miało ich być około 20 może 30. W sierpniu miała się również pojawić na dwóch dużych festiwalach muzycznych — przekazał Maciej Muraszko.
Jeszcze niedawno artystka przygotowywała się do kolejnych koncertów, między innymi we Wrocławiu i Białych Błotach. Niestety nagłe pogorszenie stanu zdrowia sprawiło, że 4 maja odwołano jeden z planowanych występów. Wtedy niewiele osób przypuszczało, że sytuacja jest aż tak poważna.
Publiczność przez lata pokochała Stanisławę Celińską nie tylko za wybitne role teatralne i filmowe, ale także za jej działalność muzyczną. Albumy z cyklu „Atramentowa…” stały się ogromnym sukcesem, a jej koncerty dla wielu słuchaczy miały niemal terapeutyczny wymiar.
Artystka pozostawiła po sobie imponujący dorobek i ogromny szacunek widzów. Dla wielu była symbolem autentyczności, dobroci i niezwykłej siły mimo życiowych trudności.