Ich poruszający list został odczytany przez wikariusza parafii, ks. Patryka Kucharskiego, i wywołał ogromne emocje wśród zgromadzonych.
— Synku, synku ukochany… nie ma słów, które potrafiłyby opisać ból rodziców stojących nad trumną własnego dziecka. To nie tak miało być — te słowa wybrzmiały w świątyni w absolutnej ciszy, przerywanej jedynie szlochem uczestników.
Rodzice wspominali dobroć swojego syna, podkreślając, że była ona jego znakiem rozpoznawczym. Mówili o tym, jak dostrzegał ludzi, których inni omijali – samotnych, ubogich i potrzebujących pomocy.
— Zawsze widziałeś tych, których inni nie zauważali — napisali.
Przypomnieli również, że pomagał nie tylko ludziom, ale także zwierzętom.
— Twoje serce było schronieniem dla porzuconych i skrzywdzonych — podkreślili.
Wśród słów pełnych bólu pojawiły się także wyrazy dumy:
— Jako rodzice jesteśmy z Ciebie dumni.
Bliscy zaznaczyli, że choć ich strata jest niewyobrażalna, pozostawił po sobie coś bezcennego — dobro, którego nie da się zmierzyć ani zastąpić.
Na zakończenie listu pojawiły się słowa nadziei:
— Nie żegnamy Cię na zawsze. Wierzymy, że jeszcze się spotkamy u dobrego Boga. Spoczywaj w pokoju, synku. Na zawsze będziesz częścią nas. Twój tata. Twoja mama. Twoi rodzice.
Te przejmujące słowa głęboko poruszyły wszystkich obecnych. Wielu uczestników ceremonii nie potrafiło powstrzymać łez, a atmosfera była pełna smutku, refleksji i wspólnego przeżywania straty.