
Śmierć Łukasz Litewka poruszyła tysiące osób w całej Polsce. Wśród nich znalazła się także Doda, która jeszcze niedawno współpracowała z działaczem przy inicjatywach na rzecz zwierząt.
Do tragicznego zdarzenia doszło 23 kwietnia na drodze między Dąbrowa Górnicza a Sosnowiec. Odejście 37-latka, znanego z działalności charytatywnej, wywołało ogromny smutek i falę wspomnień w mediach społecznościowych.
Doda opublikowała poruszający wpis, w którym wspominała ich ostatnią rozmowę. „Jeszcze przed obiadem żartowaliśmy… nic się nie martw, wszystko dokończę” — napisała, żegnając go w bardzo osobisty sposób.
Kolejne publikacje artystki wywołały jednak mieszane reakcje. W jednym z wpisów przyznała, że „nie wierzy w wypadki”, a także w żartobliwy sposób wspomniała o „randce”, która w rzeczywistości miała być spotkaniem zawodowym. Te słowa nie wszystkim przypadły do gustu — szczególnie bliskim zmarłego.
W pewnym momencie partnerka Litewki publicznie zwróciła się do piosenkarki, prosząc o wyjaśnienie. Wszystko wskazuje jednak na to, że sytuacja została załagodzona.
29 kwietnia w Sosnowiec odbył się pogrzeb, który zgromadził tłumy. Wśród najbliższych obecna była także Doda. Artystka pojawiła się w czarnej, eleganckiej stylizacji, towarzyszył jej mężczyzna — prawdopodobnie ochroniarz.
Mimo dużych okularów przeciwsłonecznych, na jej twarzy widać było wyraźny smutek. Jej obecność była cichym, ale znaczącym gestem pożegnania człowieka, z którym łączyła ją wspólna sprawa i zaangażowanie.