
Iga Świątek nie zawojowała turnieju w Stuttgarcie. Polka uległa Mirze Andriejewej (1:2). – Zwykle to ona odwracała losy meczów, a dziś stało się odwrotnie – mówi WP SportoweFakty Adam Romer, redaktor naczelny magazynu “Tenisklub”.
Iga Świątek zaczęła mecz zgodnie z planem, od triumfu w pierwszym secie 6:3. Druga partia jednak padła łupem Mirry Andriejewy. W trzeciej wszystko wskazywało na to, że reprezentantka Polski obejmie prowadzenie 3:0 w gemach. Rosjanka natomiast wyszła z kłopotów obronną ręką i w ostatecznym rozrachunku decydującego seta zwyciężyła 6:3.
– To na pewno niepokojące. Kiedyś Iga słynęła z tego, że odwraca losy podobnych spotkań i przechyla szalę zwycięstwa na swoją korzyść. To ona wychodziła z opresji. Teraz dzieje się odwrotnie. Polka bywa w komfortowej sytuacji, nic nie zwiastuje w najbliższej przyszłości kłopotów, a jednak nadchodzą. Na pewno jest nad czym pracować – mówi WP SportoweFakty Adam Romer, redaktor naczelny magazynu “Tenisklub”.
Odpadnięcie Świątek sprawiło, że debiut u boku nowego trenera, Francisco Roiga, należy uznać za nieudany.
– Przede wszystkim w tenisie, ani żadnym innym sporcie, nic nie dzieje się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nie można odbyć dwóch treningów i liczyć na błyskawiczne efekty pewnej zmiany. Obie strony na pewno uczą się wzajemnej współpracy. Zanim wypracują konkretne rozwiązania, upłynie jeszcze trochę czasu – przyznaje ekspert.
Świątek słabiej, reszta lepiej. “Nauczyły się z nią grać”
Świątek ostatnimi czasy ma duży problem, by wygrywać z najlepszymi tenisistkami. Zdecydowanie częściej przegrywa w konfrontacjach z przedstawicielkami czołowej dziesiątki światowego rankingu. Na 10 takich pojedynków przed starciem z Andriejewą w Stuttgarcie, Polka wygrała raptem trzy.
Odpadnięcie Świątek sprawiło, że debiut u boku nowego trenera, Francisco Roiga, należy uznać za nieudany.
– Przede wszystkim w tenisie, ani żadnym innym sporcie, nic nie dzieje się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nie można odbyć dwóch treningów i liczyć na błyskawiczne efekty pewnej zmiany. Obie strony na pewno uczą się wzajemnej współpracy. Zanim wypracują konkretne rozwiązania, upłynie jeszcze trochę czasu – przyznaje ekspert.
Świątek słabiej, reszta lepiej. “Nauczyły się z nią grać”
Świątek ostatnimi czasy ma duży problem, by wygrywać z najlepszymi tenisistkami. Zdecydowanie częściej przegrywa w konfrontacjach z przedstawicielkami czołowej dziesiątki światowego rankingu. Na 10 takich pojedynków przed starciem z Andriejewą w Stuttgarcie, Polka wygrała raptem trzy.
– Nie możemy być przesadnie zdziwieni porażką akurat z Rosjanką, bo w ubiegłym roku byliśmy świadkami takiej sytuacji dwukrotnie. Iga ma dwa problemy. Po pierwsze spisuje się trochę gorzej, niż do tego nas wcześniej przyzwyczaiła. Po drugie reszta światowej czołówki gra lepiej. W dodatku poszczególne zawodniczki przeanalizowały tenis naszej reprezentantki i nauczyły się z nią grać. Efekt jest taki, że Iga przechodzi trudny okres – opowiada Romer.
Mało czasu. Świątek zaraz gra w Madrycie
Świątek nie ma wiele czasu na odnalezienie formy. Już za tydzień przystąpi do rywalizacji w Madrycie. Będzie tam rozstawiona z numerem 2. Rok temu Polka w stolicy Hiszpanii doszła do półfinału.
– Oczywiście będzie smutna z powodu tego, co zaszło, ale to nie jest zawodniczka, którą porażka by przytłoczyła. Iga jest profesjonalistką. Podejrzewam, że szybko uda się do Hiszpanii, gdzie będzie trenowała na miejscu. Do kolejnego etapu rywalizacji na mączce pozostało naprawdę mało czasu. Trudno tu będzie o jakąś rewolucję, ale na pewno można tam powalczyć o lepszy wynik – podsumowuje Adam Romer.