Pierwszej pomocy mieli udzielać przypadkowi świadkowie, w tym kobieta oraz ratownik medyczny podróżujący pociągiem. Użyto także defibrylatora AED.
Prokuratura przekazała, że nastolatek nie został potrącony przez pociąg ani z niego nie wypadł. Zlecono sekcję zwłok, która ma wyjaśnić dokładną przyczynę śmierci. Śledztwo wszczęto w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.
Pojawiły się też nieoficjalne przypuszczenia, że chłopak mógł brać udział w tzw. „train surfingu”, czyli jeździe na dachu pociągu. Kilka godzin później, niedaleko w Parzniewie, odnaleziono ranną 18-latkę, która — według ustaleń — spadła z dachu pociągu i trafiła do szpitala. Na razie śledczy nie potwierdzili związku obu zdarzeń.