Śmiertelny karambol pod Łomiankami. Kierowca Audi oraz jego pasażer usłyszeli zarzuty — poinformowała Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Za kierownicą siedział mężczyzna, który — według śledczych — był pod wpływem alkoholu. To jednak nie wszystko.

Kierowca Audi po wypadku miał uciec z miejsca zdarzenia i nie udzielić pomocy poszkodowanym. Prokuratura zarzuca mu także złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów oraz posiadanie narkotyków. Za te czyny grozi mu nawet do 10 lat więzienia. Problemy ma również pasażer Audi. Usłyszał zarzut nieudzielenia pomocy ofiarom wypadku. W jego przypadku kara może sięgnąć trzy lat więzienia.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Śmiertelny wypadek w Łomiankach. Kierowca Audi był pijany i uciekł

— Aktualnie trwają czynności procesowe z tym podejrzanymi. Nie zapadła jeszcze decyzja co do ewentualnego kierowania wniosków o tymczasowe aresztowanie — powiedział prok. Skiba.
Śledczy nie mają wątpliwości — sprawa śmiertelnego wypadku w Łomiankach jest bardzo poważna. Jak podkreśla prokuratura, ze względu na skalę tragedii i ucieczkę sprawców z miejsca zdarzenia, prawdopodobnie wnioski o tymczasowy areszt trafią do sądu.
Kluczową rolę w ustaleniu, kto siedział za kierownicą Audi, odegrał monitoring — nie tylko z miejsca wypadku, ale też z wcześniejszych i późniejszych odcinków trasy. Śledczy czekają jeszcze na dokładne wyniki dotyczące stężenia alkoholu u kierowcy w chwili zdarzenia.
Tragedia na DK17. Zginęła 19-latka i 15-latek
Do tragedii doszło w niedzielę około godz. 18.00 na trasie DK7. Audi pędziło w stronę Warszawy i — jak relacjonują śledczy — kierowca wyprzedzał inne auta slalomem. W pewnym momencie zahaczył o Toyotę, którą jechały osoby wracające z pikniku. Uderzony samochód przebił bariery, wpadł na przeciwległy pas i dachował, uderzając w kolejne auta. W wyniku tego dramatycznego łańcucha zdarzeń zginęły dwie osoby — 19-letnia kobieta i 15-letni chłopak. — Trzecia osoba — kierowca Toyoty jest w bardzo ciężkim stanie, rokowania są bardzo złe. Dodatkowo, jedna osoba — kierowca samochodu, w który uderzyła Toyota, odniósł obrażenia ręki — przekazał rzecznik prokuratury.
Sprawca 44-letni Patryk R. i jego pasażer 33-letni Piotr B. uciekli z miejsca wypadku. Zostali zatrzymani dopiero po dziewięciu godzinach. Obaj mieli po około 0,5 promila alkoholu. Jak ustalili śledczy, kierowca wcześniej miał wypić nawet litr wódki (około godziny 14). Co więcej, ciążyły na nim dwa aktywne zakazy prowadzenia pojazdów — jeden za jazdę po alkoholu, drugi za niezatrzymanie się do kontroli. Podczas przeszukania znaleziono też niewielką ilość marihuany.
Policja apeluje do świadków oraz osób, które mogą mieć nagrania z rejestratorów jazdy, o kontakt z funkcjonariuszami ze Starych Babic. Każda informacja może pomóc w dokładnym odtworzeniu przebiegu tej tragedii.
Więcej informacji wkrótce