
Roksana Węgiel oraz Kevin Mglej znaleźli się w centrum medialnej burzy po głośnej sytuacji w parafii w Dydni.
Według relacji mediów, w parafii św. Michała Archanioła i św. Anny w Dydni proboszcz podczas wielkanocnej mszy miał poruszyć temat ślubu pary, który odbył się tam blisko dwa lata temu. Z ambony miały paść słowa sugerujące, że nowożeńcy nie uregulowali wszystkich opłat związanych z ceremonią – w tym wynagrodzenia dla organisty i kościelnego.
Sprawa wywołała ogromne poruszenie wśród wiernych i w sieci.
Po publikacji medialnej duchowny, ks. Jan Dąbala, miał opublikować oświadczenie, które szybko zniknęło ze strony parafii. W jego treści podkreślano, że intencją nie było publiczne ujawnianie prywatnych kwestii pary, a jedynie zwrócenie uwagi na zasady obowiązujące w parafii.
Duchowny zaznaczył również, że szczegóły finansowe pozostawia bez komentarza, jednocześnie składając parze życzenia.
Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Kevin Mglej opublikował w mediach społecznościowych mocne oświadczenie, w którym zaprzeczył pogłoskom o rzekomych zaległościach.
Podkreślił, że zarówno on, jak i Roksana Węgiel regularnie wspierają Kościół, a sugerowanie konfliktu uznał za nieprawdziwe i krzywdzące.
Sytuację skomentował również ks. Kazimierz Sowa, który ocenił całą sprawę jako „kompletne nieporozumienie”. Zwrócił uwagę, że kwestie finansowe związane z sakramentami powinny być omawiane prywatnie, a nie podczas liturgii.
Internauci i wierni są podzieleni – część krytykuje sposób poruszenia tematu z ambony, inni zwracają uwagę na emocje i brak jasnych informacji. Sprawa szybko stała się jednym z najgłośniejszych tematów w mediach plotkarskich i społecznościowych.
Cała sytuacja pokazuje, jak nawet prywatne kwestie celebrytów mogą przerodzić się w ogólnopolską debatę.