
Dramat w Raszynie. Nie żyje kobieta i jej były partner
Do tragedii doszło 7 maja po południu. Służby otrzymały zgłoszenie o zagrożeniu życia w jednym z domów w Raszynie. Po przyjeździe policjanci zastali na posesji dwoje dzieci, a wewnątrz domu ciało kobiety.
Jak ustalili śledczy, sprawcą miał być były partner ofiary. Po oddaniu strzału mężczyzna uciekł samochodem. W całym regionie rozpoczęto szeroko zakrojoną obławę z udziałem policjantów stołecznej komendy, oddziałów prewencji i kontrterrorystów.
Ciało 67-latka odnaleziono później na cmentarzu w Prażmowie. Według ustaleń miał popełnić samobójstwo.
11-letni syn wezwał pomoc
Najbardziej poruszający jest fakt, że świadkiem tragedii były dzieci pary. To 11-letni Albert zadzwonił pod numer alarmowy 112 i wezwał pomoc po tym, jak zobaczył ranną mamę.
Według nieoficjalnych informacji mężczyzna miał wcześniej stosować przemoc wobec kobiety. Para nie mieszkała już razem, a Anna miała starać się o rozwód. Mimo rozstania utrzymywali kontakt ze względu na wspólne dzieci i opiekę naprzemienną.
Sąsiedzi nie kryją szoku
Mieszkańcy okolicy są wstrząśnięci tragedią. Sąsiedzi opisują rodzinę jako spokojną i zwyczajną.
— „Normalni ludzie. Nie wiemy, co się stało” — mówią mieszkańcy.
Bliscy Anny podkreślają, że była oddaną matką i bardzo dbała o dzieci. Obecnie dzieci znajdują się pod opieką specjalistów.
Śledztwo w sprawie tragedii trwa.