
Śledztwo w sprawie tragicznej śmierci Łukasza Litewki wciąż trwa i przynosi nowe ustalenia. Choć od wypadku minęło już kilka dni, to prokuratura nadal próbuje dokładnie odtworzyć jego przebieg. Tymczasem bliscy i tłumy mieszkańców pożegnali posła podczas uroczystości pogrzebowych w Sosnowcu.
Nowe ustalenia w sprawie tragedii
Do wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka doszło w czwartek 23 kwietnia na ulicy Kazimierzowskiej, łączącej Sosnowiec z Dąbrową Górniczą. To spokojna, leśna droga, na której wciąż jest więcej pytań niż odpowiedzi. Zgłoszenie o zdarzeniu wpłynęło do służb o godzinie 13:17. Co ważne, telefon wykonano z urządzenia należącego do kierowcy Mitsubishi, który brał udział w wypadku. Świadek, który znalazł się na miejscu miał powiedzieć, że mężczyzna siedzący za kierownicą nie był w stanie sam wezwać pomocy.
Na ten moment śledczy wciąż nie są w stanie dokładnie wskazać, o której godzinie doszło do potrącenia.
Okno czasowe zostało już zawężone – przekazał prok. Bartosz Kilian.
To oznacza, że wiadomo mniej więcej, kiedy mogło dojść do tragedii, ale nadal brakuje jednego, konkretnego momentu. Sprawa jest bardzo dokładnie badana, a śledczy zabezpieczyli ogromną ilość materiału dowodowego. Mowa o dziesiątkach gigabajtów danych i to głównie z telefonów zarówno podejrzanego kierowcy, jak i samego Łukasza Litewki.
Sprawdzane są połączenia, lokalizacje, aktywność urządzeń, wszystko po to, żeby jak najdokładniej odtworzyć przebieg wydarzeń. Do tego dochodzą kolejne elementy: sekcja zwłok, badania toksykologiczne, analiza stanu psychofizycznego kierowcy oraz opinia biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków. Wstępne badanie alkomatem wykazało, że 57-latek był trzeźwy, ale to dopiero początek ustaleń. Śledczy chcą mieć pełen obraz sytuacji, dlatego każda informacja jest dokładnie sprawdzana.
Możliwy eksperyment procesowy
Jeśli zgromadzone dowody okażą się niewystarczające, prokuratura rozważa kolejny krok, a dokładnie eksperyment procesowy. To specjalna symulacja, która ma pomóc dokładnie odtworzyć przebieg zdarzeń i odpowiedzieć na pytania, na które do tej pory nie udało się znaleźć jednoznacznej odpowiedzi.
W pierwszej kolejności chcemy ustalić ten czas na podstawie innych dowodów. Jednak jeśli okażą się niewystarczające, nie wykluczamy przeprowadzenia eksperymentu – wyjaśnił prokurator.
W praktyce oznacza to, że śledczy wraz z biegłymi mogliby dokładnie odtworzyć trasę przejazdu kierowcy od momentu, gdy wyruszył, aż do miejsca, w którym doszło do potrącenia Łukasza Litewki. Taka symulacja często odbywa się w warunkach zbliżonych do rzeczywistych m.in. bierze się pod uwagę prędkość pojazdu, warunki na drodze, widoczność czy nawet porę dnia. Specjaliści analizują wtedy każdy detal: ile czasu mogło zająć pokonanie danej trasy, w którym dokładnie momencie mogło dojść do zderzenia i czy kierowca miał szansę zareagować. Czasem wykorzystywane są też pojazdy o podobnych parametrach oraz dokładne pomiary odległości.
Taki eksperyment może być kluczowy, jeśli chodzi o ustalenie dokładnej godziny zdarzenia oraz przebiegu całej sytuacji. W wielu sprawach to właśnie on pozwala rozwiać wątpliwości, które pozostają po analizie dokumentów czy zeznań świadków. Na razie jednak śledczy skupiają się na analizie już zebranych materiałów. Dopiero gdy te nie dadzą jednoznacznych odpowiedzi zapadnie decyzja o przeprowadzeniu eksperymentu.
Tłumy pożegnały posła
W międzyczasie odbyły się uroczystości pogrzebowe Łukasza Litewki. W środę 29 kwietnia w Sosnowcu zebrały się tłumy: rodzina, przyjaciele, politycy i zwykli mieszkańcy, którzy chcieli oddać mu hołd. W ostatnim pożegnaniu uczestniczyli m.in. prezydent Karol Nawrocki z małżonką oraz premier Donald Tusk.
Po mszy kondukt żałobny udał się na Cmentarz Parafialny przy ul. Zuzanny, gdzie poseł został pochowany. W uznaniu jego pracy ma zostać pośmiertnie uhonorowany tytułem „Zasłużony dla miasta Sosnowca”.