
Piotr Musiałkowski od roku konsekwentnie buduje swoją pozycję w świecie telewizji i tańca, a jego rozwój trudno nazwać przypadkowym. Widzowie „Tańca z Gwiazdami” szybko dostrzegli jego charyzmę, naturalność i ogromną sceniczność, które wyróżniają go na tle innych tancerzy. To właśnie połączenie profesjonalizmu i autentyczności sprawiło, że zdobył sympatię zarówno publiczności, jak i jurorów.
Debiut Musiałkowskiego w programie przypadł na wiosenną edycję ubiegłego roku, kiedy to wystąpił w parze z Magdaleną Narożną. Ich wspólne występy od początku przyciągały uwagę lekkością i energią, a chemia między nimi była wyczuwalna niemal w każdym tańcu. Choć ostatecznie zajęli siódme miejsce, dla debiutanta był to wynik, który otworzył mu drzwi do dalszej kariery telewizyjnej.
Jesienią tancerz wrócił na parkiet, tym razem u boku Lanberry. Ku zaskoczeniu wielu widzów ich przygoda zakończyła się bardzo szybko, bo już w trzecim odcinku. Mimo to Musiałkowski udowodnił, że potrafi odnaleźć się w różnych stylach i konfiguracjach, a jego występy – choć krótkie – zapadły w pamięć widzów jako dopracowane i pełne elegancji.
Choć – jak sam przyznaje – jego droga do programu była długa i pełna niepowodzeń, o których wcześniej niewiele osób wiedziało. Pierwsze podejście do castingu miało miejsce aż siedem lat temu i zakończyło się kompletną porażką.
“Pierwszy casting do programu miałem jakieś siedem lat temu. Był fatalny. Okropnie mi na nim poszło, nie umiałem się odpowiednio zaprezentować i myślę, że nie byłem wtedy jeszcze gotowy na taki program. Na kolejny przyszedł czas dwa, trzy lata później i było zdecydowanie lepiej, ale też się nie udało. Często jest to kwestia dopasowania się do gwiazd i składu, który się na danej edycji tworzy” – wyznał w magazynie „Replika”.

Dopiero po latach przyszła propozycja, która mogła wszystko zmienić – udział w parze z Jackiem Jelonkiem, w jednej z pierwszych męsko-męskich konfiguracji w historii programu. Choć ostatecznie do tej współpracy nie doszło, sam moment był dla Musiałkowskiego przełomowy. Zderzył się wtedy z własnymi obawami – zarówno o odbiór widzów, jak i potencjalny hejt.
“Pojawiła się w mojej głowie pierwsza myśl, czy to nie będzie za mocne, że po tym przyjdzie cios od hejterów i on nas powali. Że to może być pierwsze wyjście i ostatnie, bo też było ryzyko, że to się nie przyjmie. Ale bardzo krótko miałem tę myśl, to chyba jest taki pierwszy strach, gdy generalnie coś nowego do ciebie przychodzi i twoje ciało daje ostrzeżenie, czy to na pewno jest bezpieczne i czy wszystko będzie OK. A później, już po chwili namysłu, inaczej na to spojrzałem: to rzeczywiście jest ta szansa, żeby pokazać coś ludziom. Ta pierwsza myśl jest o tobie, a potem widzisz to szerzej, gdyż to jednak może być w jakiś sposób misja i potwierdzić trochę głowy. Stwierdziłem, że chcę to zrobić. Na próbach wszystko poszło OK, ale do współpracy ostatecznie nie doszło” – opowiedział.
Do kulis tej decyzji odniósł się z dużym dystansem, choć nie ukrywa, że do dziś pozostaje ona dla niego nie do końca jasna. W rozmowie przyznał, że wokół całej sytuacji pojawiało się wiele spekulacji, a ostateczne rozstrzygnięcia zapadły poza nim:
“Tak, mój kolega po fachu, zresztą świetny specjalista, z którym trenowałem swego czasu w jednym klubie tanecznym. Nie wiem dokładnie dlaczego finalnie nie doszło do tej współpracy, krążyły plotki, że bezpieczniej będzie, jeśli w przypadku pierwszej pary męsko-męskiej w programie zatańczy facet homoseksualny i facet heteroseksualny. Być może chciano wybadać reakcję publiczności. Niektóre decyzje na zawsze zostają w czterech ścianach” – dodał w magazynie „Replika”.
Co ciekawe, w tej samej rozmowie pojawił się wątek potencjalnego udziału drag queens w “Tańcu z Gwiazdami”. Jak wyznał sam Piotr Musiałkowski, taki pomysł rzeczywiście krążył w kuluarach:
“Tym bardziej że w zagranicznych edycjach były takie pary i bardzo fajnie to wypadło. Z tego, co wiem, to był taki pomysł, ale nie doczekał się jeszcze skutku. Zobaczymy, może kiedyś” – powiedział.
POLECAMY: Kto odpadł w 7. odcinku “Tańca z Gwiazdami”? Widzowie już komentują
Jednym z najgłośniejszych fragmentów wywiadu Musiałkowskiego były jego słowa o związkach i ślubach. „Nie zabrzmi to ładnie, ale ja już mam na to wywalone” – przyznał bez ogródek, odnosząc się do możliwości legalizacji swojego wieloletniego związku.
Tancerz od 18 lat jest związany z Wadimem Kowalczykiem i nie ukrywa, że po latach oczekiwań i niespełnionych obietnic temat formalizacji przestał być dla niego kluczowy. Podkreśla, że dla niego najważniejsza jest relacja, a nie jej formalne potwierdzenie. Jednocześnie zwraca uwagę na absurdalność publicznych debat, które jego zdaniem często koncentrują się na detalach zamiast na realnym życiu ludzi.
“Nie zabrzmi to ładnie, ale ja już mam na to wywalone. Przychodzi taki moment, po tych latach niespełnionych obietnic, że już przestaje to mieć dla ciebie znaczenie. Byłaby to bardziej kwestia uregulowania kwestii prawnych, natomiast na poziomie emocjonalnym taka uroczystość niewiele zmieniłaby w moim życiu, choć pewnie miło byłoby zorganizować ją dla rodziny i przyjaciół. Cała dyskusja wokół związków jest absurdalna, kiedyś słuchałem przez chwilę debaty w Sejmie i to, jakie emocje wywołuje wśród polityków kwestia, czy nazwisko mogłoby być dziedziczone, czy jest pozwolenie na odwdowienie, czy nie. Żyjesz sobie normalnie przez tyle lat, tworzysz relację, a nagle okazuje się, że takie detale urastają do rangi wielkiego wydarzenia i ktoś nie będzie mógł spać dwa tygodnie, bo dwóch facetów będzie nosiło takie samo nazwisko. To jest jakaś komedia” – wyznał w tej samej rozmowie.
W wywiadzie poruszył także temat tańca w parach jednopłciowych, który w Polsce wciąż budzi kontrowersje. Zaznaczył, że na świecie takie rozwiązania funkcjonują od lat i są czymś zupełnie naturalnym. Jego zdaniem wiele osób niepotrzebnie dorabia do tego ideologię, podczas gdy w rzeczywistości chodzi o pasję i wspólne spędzanie czasu.
“Prowadziłem z moim partnerem kursy dla par jednopłciowych, przychodzą też do nas chłopaki na lekcje indywidualne i tańczymy. W świecie tańca funkcjonują turnieje w kategorii „same sex”, gdzie mogą tańczyć dwie dziewczyny lub dwóch chłopaków i to nie jest jakaś nisza, bo to się dzieje podczas prestiżowych imprez. Widziałem komentarze, że pary jednopłciowe wprowadza się na parkiet to wymysł telewizji, bo coś takiego nie istnieje. To nieprawda. Istnieje i ma się bardzo dobrze” – dodał.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Burza po półfinale „Mam Talent”. Występ psa podzielił widzów
Chcielibyście zobaczyć Piotra jesienią w “Tańcu z Gwiazdami’? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!
Piotr Musiałkowski (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – odcinek z 29 marca 2026
Piotr Musiałkowski (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – odcinek z 29 marca 2026
Piotr Musiałkowski (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – “Jupitery Roku”
Jacek Jelonek (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – “TzG” z 19 kwietnia 2026
Lanberry i Piotr Musiałkowski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – zdjęcie prasowe Telewizja Polsat (odcinek 2/jesień 2025)
Lanberry i Piotr Musiałkowski (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – zdjęcie prasowe Telewizja Polsat (odcinek 2/jesień 2025)
Lanberry, Piotr Musiałkowski (fot. Mieszko Piętka/AKPA) – zdjęcie prasowe Telewizja Polsat (odcinek 1/jesień 2025)
Lanberry i Piotr Musiałkowski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – zdjęcie prasowe Telewizja Polsat (odcinek 2/jesień 2025)
Autor: Szymon Jedynak