
We wtorkowy wieczór, 13 stycznia, przed godziną 20 w Ustrzykach Dolnych, policjanci znaleźli 15-latka w głębokiej zaspie przy ulicy Fabrycznej. Mogło to być jego ostatnie spotkanie z życiem.
Patrol zauważył w śniegu słabe światło – ekran telefonu chłopca. Funkcjonariusze natychmiast zatrzymali radiowóz i podeszli bliżej. Chłopiec znajdował się około 2–3 metrów od głównej drogi, całkowicie zakryty przez śnieg. Zaspy były tak wysokie, że nie było go widać z drogi.
– „Gdyby ktoś przechodził chodnikiem, mógłby go zauważyć tylko częściowo” – tłumaczyła asp. Aleksandra Wołoszyń-Kociuba z Komendy Powiatowej Policji w Ustrzykach Dolnych.
Nastolatek był wychłodzony, drżał i nie był w stanie utrzymać się na nogach. Na zewnątrz panowała temperatura około -7°C. Policjanci okryli go folią termiczną i przenieśli do radiowozu, aby ograniczyć dalszą utratę ciepła, czekając na przyjazd zespołu ratownictwa medycznego.
Podczas oczekiwania chłopiec mówił nieskładnie, ale jak się okazało, były to objawy wychłodzenia. Nie był w stanie poruszać się samodzielnie. Dzięki kontaktowi z policjantami udało się ustalić jego dane.
Funkcjonariusze ustalili, że nastolatek pochodzi z powiatu bieszczadzkiego. Podczas udzielania pomocy wyczuli od niego zapach alkoholu – badanie wykazało około 2 promile w organizmie. Chłopiec został przewieziony do szpitala, a rodzice powiadomieni o zdarzeniu. O całej sytuacji poinformowano także sąd rodzinny.
Szybka reakcja służb uratowała mu życie. Policja apeluje, aby reagować w przypadku osób zagrożonych wychłodzeniem – jedno zgłoszenie pod numer 112 może uratować komuś życie. Jeśli wiemy, że ktoś jest nietrzeźwy, nadużywa alkoholu lub znajduje się w warunkach zagrażających zdrowiu, należy niezwłocznie powiadomić odpowiednie służby: policję, straż miejską lub ośrodek pomocy społecznej.