
W Warszawie doszło do dramatycznego zdarzenia drogowego, w wyniku którego życie stracił sześcioletni chłopiec. Dziecko było podopiecznym jednego z przedszkoli na Pradze-Południe. W miejscu tragedii mieszkańcy spontanicznie składają kwiaty i zapalają znicze, oddając hołd zmarłemu.
Policja zatrzymała kierujących pojazdami uczestniczącymi w kolizji, która zakończyła się śmiercią dziecka. Sprawa jest prowadzona pod nadzorem prokuratury.
Do wypadku doszło w poniedziałek, 19 stycznia, po południu na ulicy Grochowskiej. We wtorkowy poranek na miejscu pojawił się reporter „Super Expressu”. Sceny są poruszające — z każdą godziną przybywa zniczy, kwiatów oraz symboli pamięci. Ktoś pozostawił również fotografię chłopca.
Świadkowie mówią o ogromnych emocjach. Gdy reporter był na miejscu, znicze zapalały dwie pracownice przedszkola, do którego uczęszczał chłopiec. Były wstrząśnięte i niezdolne do rozmowy.
— Nie widziałam samego momentu wypadku, ale byłam tu, gdy przyjechały służby ratunkowe. Stan dziecka od początku był bardzo ciężki, praktycznie nie było szans — relacjonowała jedna z osób obecnych na miejscu.
Z ustaleń policji wynika, że kierująca samochodem osobowym, wykonując manewr skrętu, nie ustąpiła pierwszeństwa innemu pojazdowi. Doszło do zderzenia, w wyniku którego jeden z samochodów wjechał w osoby stojące przy przejściu dla pieszych.
Łącznie poszkodowane zostały cztery osoby. Pomimo długiej reanimacji, życia sześcioletniego chłopca nie udało się uratować. Trzy kobiety trafiły do szpitala. Obaj kierowcy byli trzeźwi. Na miejscu przeprowadzono szczegółowe oględziny z udziałem biegłego ds. ruchu drogowego.