Tragiczny finał poszukiwań 37-latki z Włodawy (woj. lubelskie). Kobieta zaginęła we wtorek (6 stycznia). Wysiadła z samochodu, którym jechała ze swoim mężem i oddaliła się w nieznanym kierunku. O zaginięciu włodawskich policjantów zawiadomiła matka 37-latki. Po kilku dniach poszukiwań spełnił się najczarniejszy scenariusz.

Emilia K († 37 l.) zaginęła w tajemniczych okolicznościach, wysiadając z samochodu, którym podróżowała z mężem, w okolicy stawów rybnych przy rzece Włodawka, między Włodawą a Okuninką. Jak podaje RMF FM, kobieta miała wysiąść z auta ok. godz. 22. Mimo silnego mrozu wysiadłą bez kurtki. Mąż odjechał, jednak po chwili zawrócił. Emilia nie chciała jednak wrócić do samochodu.
Matka zaginionej zgłosiła sprawę na policję, która natychmiast rozpoczęła zakrojone na szeroką skalę poszukiwania. W akcji brało udział ponad 100 osób, w tym policjanci, strażacy, funkcjonariusze Straży Granicznej, ochotnicy oraz Poleskie Psy Ratownicze. Przeszukano około 250 hektarów terenu, wykorzystując drony, quady i skuter śnieżny.
„Od chwili zgłoszenia trwały poszukiwania za zaginioną. Policjanci, funkcjonariusze Straży Pożarnej, Straży Granicznej, ochotnicy ze Straży Pożarnej, Poleskie Psy Ratownicze – łącznie ponad 100 osób przeczesywało okolicę” – informowała podinspektor Bożena Szymańska z Komendy Powiatowej Policji we Włodawie.
Niestety, finał poszukiwań okazał się tragiczny. W niedzielę odnaleziono ciało zaginionej kobiety. Na miejscu zdarzenia trwają czynności pod nadzorem Prokuratury Rejonowej we Włodawie.
„Dziś około południa w rejonie dopływu Tarasienki do Włodawki znaleziono ciało zaginionej. Trwają czynności na miejscu zdarzenia. W Komendzie Powiatowej Policji we Włodawie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej we Włodawie prowadzone jest postępowanie przygotowawcze w kierunku artykułu 160 kodeksu karnego” – napisała podinspektor Szymańska.
Artykuł 160 kodeksu karnego dotyczy narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Śledztwo ma wyjaśnić, czy w tej sprawie doszło do takiego narażenia i czy ktoś ponosi za to odpowiedzialność.
