
W szarym domu jednorodzinnym w Kobylinie na Mazowszu 14 lutego rozegrał się dramat. W jednym z pokoi odnaleziono ciało 52-letniej kobiety. Gdy na miejscu pojawili się śledczy, szybko stało się jasne, że nie była to naturalna śmierć, lecz zabójstwo. Jak potwierdził w poniedziałek, 16 lutego, w rozmowie z “Faktem” rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku prok. Bartosz Maliszewski, zarzut w tej sprawie usłyszał 57-letni były mąż kobiety. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany.
Zgłoszenie o śmierci kobiety wpłynęło do Komendy Powiatowej Policji w Ciechanowie w sobotę około godz. 7.30. To były mąż ofiary powiadomił służby. Choć para była po rozwodzie, oboje wciąż mieszkali pod jednym dachem.
Na miejsce przyjechał lekarz, który stwierdził zgon 52-latki. Ciało kobiety znajdowało się na łóżku. — Na ciele ujawniono ranę kłutą — powiedział “Faktowi” prok. Bartosz Maliszewski.

“To spokojna wieś”
Kobylin to niewielka miejscowość. Sąsiedzi znali parę od lat. Informacja o tragedii szybko obiegła okolicę.
— Wieś i nasze okolice są spokojne, takie incydenty u nas nie występowały. Nie wiemy, co się stało, co było powodem — mówił reporterowi TVP3 Warszawa Paweł Marzec, sołtys wsi.
Zbrodnia wstrząsnęła mieszkańcami. Wszystko wydarzyło się w centrum wsi, w domu, który wyglądał jak każdy inny. Sąsiedzi przyznają, że trudno im uwierzyć w to, co się stało. Co działo się za zamkniętymi drzwiami, tego dziś nikt nie potrafi powiedzieć.
Były mąż z zarzutem
Prokuratura nie miała wątpliwości. 57-latek usłyszał zarzut zabójstwa. Sąd przychylił się do wniosku śledczych i zastosował wobec niego tymczasowy areszt na trzy miesiące. Za zabójstwo grozi mu nawet dożywotnie pozbawienie wolności.