
Ciało 37-letniej Emilii K. zostało odnalezione po kilku dniach intensywnych poszukiwań na terenie łąk w pobliżu rzeki Włodawki. Kobieta zaginęła w nocy 6 stycznia, po sprzeczce z mężem w trakcie powrotu z Okuninki do Włodawy.
Według ustaleń, Emilia opuściła samochód w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych — bez kurtki i telefonu, przy silnym mrozie i opadach śniegu. Wstępne ustalenia biegłych wskazują, że przyczyną śmierci było wychłodzenie organizmu. Na ciele nie znaleziono śladów przemocy ani obrażeń.
Mężczyzna miał próbować nakłonić żonę do powrotu do auta, jednak po jej odmowie odjechał do domu. Zaginięcie zostało zgłoszone dopiero następnego ranka. Policję o braku kontaktu z córką zawiadomiła matka Emilii.
Bliscy zmarłej apelują do wszystkich osób, które mogły widzieć Emilię tej nocy lub posiadają jakiekolwiek informacje, o zgłoszenie się do Komendy Policji we Włodawie.
Emilia K. była osobą dobrze znaną i lubianą w lokalnym środowisku. Osierociła dzieci, co dodatkowo poruszyło mieszkańców regionu.
Potwierdzenie wyników sekcji zwłok jedynie wzmocniło emocje społeczne. Wiele osób nie kryje oburzenia wobec zachowania męża zmarłej, zarzucając mu bierność. W przestrzeni publicznej pojawiają się skrajne opinie i ostre oskarżenia, choć rodzina od początku prosi o powściągliwość i unikanie pochopnych ocen.
Małżonkowie wracali samochodem z Okuninki, znanej z położenia nad Jeziorem Białym, do Włodawy. Ze względu na święto Trzech Króli zakupy o tej porze były utrudnione. Rodzina mieszkała w bloku przy ulicy Chełmskiej, jednej z głównych dróg wyjazdowych z miasta w stronę Chełma i Okuninki. Gdy Emilia w emocjach wysiadła z auta, mężczyzna — według relacji — próbował ją przekonać do powrotu, po czym odjechał. O jej nieobecności poinformował rodzinę dopiero rano.
Od miejsca, w którym opuściła samochód, do domu dzieliło ją zaledwie kilka kilometrów. Istnieje przypuszczenie, że mogła próbować iść pieszo, złapać okazję lub skrócić drogę przez pola. W skrajnych warunkach pogodowych i przy silnym wychłodzeniu łatwo było stracić orientację.
Mieszkańcy Włodawy dobrze pamiętają Emilię.
— Była bardzo atrakcyjną, wysoką kobietą, zawsze zadbaną — wspomina jej rówieśniczka pracująca w jednym ze sklepów.
— Uśmiechnięta, energiczna, dzieci były dla niej całym światem — dodaje sąsiad z bloku przy ul. Chełmskiej, zaznaczając jednak ciszej, że w małżeństwie nie zawsze panował spokój.
Nie jest tajemnicą, że w rodzinie pojawiały się również problemy związane z alkoholem. W styczniu ubiegłego roku lokalne media informowały o zdarzeniu, w którym Emilia — z zawodu psycholog i socjoterapeutka — została zatrzymana przez policję po tym, jak przyjechała samochodem po dziecko do przedszkola, będąc pod wpływem alkoholu. Badanie wykazało ponad 2 promile.
Apel rodziny
Mimo narastających emocji bliscy Emilii od początku proszą, by nie wydawać pochopnych wyroków. Największą tragedią pozostaje fakt, że dzieci straciły matkę, rodzice córkę, a mąż żonę. Nekrolog zapowiadający pogrzeb, który odbędzie się 16 stycznia, został podpisany słowami:
„Pogrążeni w głębokim smutku i żalu — Mama, Brat, Mąż i Dzieci”.