
Z informacji przekazanych przez lokalne media wynika, że dziewczynka od pierwszych dni stycznia nie pojawiała się w szkole. Wszystko zaczęło się od bardzo wysokiej temperatury, której przyczyny lekarze długo nie potrafili ustalić. Stan dziecka z dnia na dzień ulegał pogorszeniu.
Karolinka była leczona najpierw w szpitalu w Nowej Dębie, a następnie w Rzeszowie. Gdy jej sytuacja stała się skrajnie poważna, zapadła decyzja o pilnym transporcie do specjalistycznej placówki w Warszawie.
— Wszyscy mieliśmy nadzieję i modliliśmy się o cud, ale organizm był już zbyt słaby — mówiła jedna z mieszkanek Dzikowca.
Jak ustalił portal Kolbuszowa Lokalnie, lekarze mieli stwierdzić całkowite uszkodzenie wątroby, co w znacznym stopniu wpłynęło na przebieg choroby. Oficjalna przyczyna śmierci dziecka nie została jeszcze podana. Sekcję zwłok przeprowadzono 23 stycznia.
Śmierć Karolinki wstrząsnęła lokalną społecznością. Dziewczynka była pogodna, wrażliwa i bardzo lubiana. Aktywnie uczestniczyła w zajęciach artystycznych organizowanych przez Samorządowe Centrum Kultury w Dzikowcu, które pożegnało ją wzruszającymi słowami, wspominając jej talent i serdeczność.
Do tragedii odniosła się również wójt gminy Dzikowiec, Bogumiła Kosiorowska.
— To niewyobrażalny ból. Jesteśmy jedną wspólnotą i wszyscy to przeżywamy. Takie tragedie przychodzą nagle i dotykają każdego. Karolinka pochodziła z rodziny znanej i bardzo szanowanej w naszej gminie — powiedziała w rozmowie z lokalnym portalem.
Ostatnie pożegnanie dziewczynki odbyło się w sobotę, 24 stycznia 2026 roku. Msza żałobna została odprawiona w kościele św. Mikołaja w Dzikowcu. Po nabożeństwie kondukt żałobny odprowadził Karolinkę na miejscowy cmentarz, gdzie spoczęła wśród bliskich.