
Kapłan wielokrotnie podkreślał w wywiadach, że impulsem do przekazywania pieniędzy z niedzielnej tacy na rzecz WOŚP były jego własne doświadczenia szpitalne. To właśnie tam zobaczył, jak wiele urządzeń ratujących życie pacjentów oznaczonych jest charakterystycznymi serduszkami Orkiestry.
Na finał WOŚP do kościoła w Elblągu przyjeżdżają wierni z innych parafii
Pomysł księdza Kazimierza co roku odbija się szerokim echem w okolicy. W efekcie w niedzielę finałową Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy do elbląskiego kościoła przybywają wierni nie tylko z miejscowej parafii. — W poprzednich latach, a nawet w ubiegłym roku, zauważyłem wiele osób, których wcześniej nigdy tu nie widziałem — opowiada duchowny „Faktowi”. — I na tacę trafiają wtedy większe banknoty, zdarzały się nawet dwustuzłotówki — dodaje.
Także w tym roku ks. Kazimierz poinformował zgromadzonych, że środki zebrane podczas mszy zostaną przekazane wolontariuszom WOŚP. — Cieszy mnie to, bo choć jesteśmy niewielką parafią, udaje się zebrać naprawdę znaczącą sumę. Bywa różnie, ale zazwyczaj jest to około 5–6 tysięcy złotych — wyjaśnia proboszcz.
Decyzję o przeznaczeniu tacy na Orkiestrę podejmuje rada parafialna. — W tym roku WOŚP gra dla chorych dzieci. Ktoś kiedyś powiedział mi: „to mnie nie dotyczy, bo nie mam małych dzieci”. A przecież troszczymy się nie tylko o własne dzieci, ale też o wnuki, a czasem nawet prawnuki. Dzieci są wokół nas, więc nie mówmy, że to nas nie dotyczy — podkreślił kapłan podczas kazania.
Jak ustaliliśmy, sam ksiądz również wsparł zbiórkę, wrzucając do puszki WOŚP 1200 złotych.
To kolejny finał WOŚP, podczas którego ks. Kazimierz zdecydował się na ten gest. Kapłan z Elbląga już po raz piąty przekazał całą tacę na rzecz Orkiestry, dając przykład zaangażowania i solidarności.