
Jeszcze w trakcie pobytu za kratami kobieta zmieniła tożsamość, przyjmując imię i nazwisko swoich biologicznych rodziców. Po wyjściu na wolność zerwała wszelkie kontakty z bliskimi i zniknęła bez śladu. Rodzina jasno dała do zrozumienia, że nie chce mieć z nią nic wspólnego i odmówiła przyjęcia jej pod swój dach.
Ojciec chłopca, Jarosław R., partner Beaty Ch., wciąż przebywa w zakładzie karnym. Został skazany na 15 lat więzienia za brutalne pobicie syna, które doprowadziło do jego śmierci. Na wolność ma wyjść w 2027 roku.
Jedna z najbardziej wstrząsających spraw ostatnich lat
Sprawa Szymona z Będzina poruszyła opinię publiczną w całej Polsce. W 2010 roku w stawie na terenie Cieszyna odnaleziono ciało małego chłopca ubranego w czerwoną kurtkę. Przez blisko dwa lata nie udało się ustalić jego tożsamości, mimo licznych apeli policji. Przełom nastąpił dopiero po anonimowym zgłoszeniu do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Będzinie.
Śledczy szybko dotarli do rodziców dziecka.
Trzy dni agonii i próba ukrycia zbrodni
Postępowanie wykazało, że niespełna dwuletni Szymon zmarł w wyniku obrażeń wewnętrznych, do których doszło po silnym uderzeniu w brzuch. Przez kilka dni rodzice nie udzielili mu żadnej pomocy, obserwując jego pogarszający się stan.
Po śmierci dziecka ciało zostało zapakowane do torby i wywiezione niemal 100 kilometrów od miejsca zamieszkania. W podróży uczestniczyły także dwie córki pary. Zwłoki porzucono w zbiorniku wodnym.
Sąd skazał Beatę Ch. na 13 lat pozbawienia wolności, a Jarosława R. na 15 lat więzienia. Wyrok stał się prawomocny.
Rodzina odwróciła się od Beaty Ch.
Jak ustalili dziennikarze, Beata Ch. już przed wyjściem z więzienia planowała całkowite zerwanie więzi. Po opuszczeniu zakładu karnego nie wróciła ani do Będzina, ani do rodzinnych Mysłowic.
Bliscy nie kryją rozczarowania. Przez lata wspierali ją finansowo i wysyłali paczki do więzienia. Mimo to kobieta nie pojawiła się nawet na pogrzebie ojca adopcyjnego, który regularnie pomagał jej podczas odbywania kary.
Beata Ch. ma ośmioro dzieci, jednak nie utrzymuje kontaktu z żadnym z nich. Dwie córki, które były świadkami dramatycznych wydarzeń po śmierci brata, zostały adoptowane i obecnie mieszkają poza granicami kraju.