
Dokładnie o godzinie 20:00, w trakcie 34. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, odbył się jeden z najbardziej wyczekiwanych momentów wieczoru — „Światełko do Nieba”. Od lat jest to symboliczne zakończenie dnia wypełnionego solidarnością, wzruszeniami i wspólnym pomaganiem. Tegoroczny pokaz oparto na oświetleniu scenicznym oraz efektach wizualnych. W chwili jego rozpoczęcia licznik zbiórki WOŚP wskazywał już ponad 91 milionów złotych.
To, co miało być chwilą jedności i pozytywnych emocji, szybko przerodziło się w gorącą debatę w mediach społecznościowych. Pod relacjami z wydarzenia pojawiła się lawina komentarzy. Część internautów wyraziła sprzeciw wobec użycia pirotechniki, argumentując, że nawet ograniczone efekty mogą negatywnie wpływać na zwierzęta i nie powinny mieć miejsca podczas charytatywnych wydarzeń.
Niektórzy użytkownicy wprost zarzucali organizatorom brak wrażliwości, wskazując, że środki przeznaczone na pokaz mogłyby zostać wykorzystane na pomoc potrzebującym — w tym zwierzętom narażonym na zimno i stres.
Równocześnie pojawiło się wiele głosów w obronie WOŚP. Internauci podkreślali, że nie była to klasyczna, głośna pirotechnika, lecz ciche efekty sceniczne, powszechnie stosowane podczas koncertów i festiwali. Zwracano uwagę, że pokaz trwał bardzo krótko i był niemal niesłyszalny, co — zdaniem komentujących — potwierdzał dźwięk zarejestrowany w transmisji telewizyjnej.
„To były efekty sceniczne, a nie typowe fajerwerki. Całość trwała może dwie minuty i była ledwo słyszalna” — przekonywali obrońcy wydarzenia. Inni dodawali, że osoby mające wątpliwości powinny były sprawdzić sytuację na miejscu, gdzie hałas był minimalny.
Choć organizatorzy WOŚP nie zabrali oficjalnie głosu w tej sprawie, decyzja o formie „Światełka do Nieba” była szeroko komentowana. Jedni zarzucali brak empatii wobec zwierząt, inni doceniali próbę znalezienia kompromisu w postaci cichego pokazu.
Gwiazdy i rekordowe aukcje WOŚP
Na ostateczne podsumowanie tegorocznego finału trzeba jeszcze poczekać, jednak już w momencie wieczornego kulminacyjnego punktu zbiórki na koncie WOŚP znajdowało się ponad 90 milionów złotych.
Imponujące kwoty nadal napływają także z internetowych aukcji, w które aktywnie zaangażowały się polskie gwiazdy. Licytacja Julii Wieniawy przekroczyła granicę 100 tysięcy złotych — aktorka zaoferowała zwycięzcy wspólną nocowankę. Maciej Musiał z kolei zaproponował nietypową atrakcję: taniec poloneza w stroju inspirowanym „Panem Tadeuszem”.
Wsparcie dla 34. Finału WOŚP zadeklarowało w tym roku wielu znanych Polaków, wśród nich m.in. Julia von Stein wraz z ojcem, Donald Tusk, a także Rafał Brzoska i Omenaa Mensah.