
— Jego śmierć zostawiła w naszym życiu pustkę, której nie sposób opisać słowami. W tym najtrudniejszym czasie, oprócz niewyobrażalnej żałoby, musimy zmierzyć się także z kosztami związanymi z organizacją godnego pogrzebu oraz licznymi formalnościami. Przy naszej obecnej sytuacji finansowej są to wydatki, których nie jesteśmy w stanie udźwignąć. Trzeba zapłacić m.in. za transport ciała, a to tylko część opłat. Zasiłek pogrzebowy wypłacany jest z opóźnieniem — mówi pani Sandra w rozmowie z „Faktem”.
„Zwracamy się do Was z ogromną prośbą o wsparcie. Zebrane środki zostaną przeznaczone na pokrycie kosztów pogrzebu, nagrobka oraz godnego pożegnania naszego synka. Każda, nawet najmniejsza wpłata, jest dla nas wielką pomocą i znakiem solidarności w tym dramatycznym czasie. Dziękujemy za każde dobre słowo, modlitwę i okazane serce” — napisali rodzice w opisie zbiórki.
Początkowo zbiórka miała inny cel — miała pomóc w sfinansowaniu dojazdów pani Sandry do szpitala. Igor urodził się jako wcześniak, ważył niespełna kilogram. Wkrótce okazało się także, że cierpi na nieuleczalną chorobę genetyczną — zespół Edwardsa.
— Chciałam być przy nim w każdej chwili, trzymać go za maleńką rączkę przez szybę inkubatora. Niestety rzeczywistość okazała się bezlitosna — codzienne dojazdy pochłaniały ogromne pieniądze. Nie wiedziałam, ile czasu nam zostało i nie chciałam spędzić tych dni w domu, pogrążona w bezsilności — apelowała wcześniej matka chłopca.
Dodawała, że choć lekarze mówią o zespole Edwardsa jak o wyroku, dla niej nie były to liczby ani statystyki, lecz ukochane dziecko. — Każdy jego oddech, każdy ruch paluszka był dla nas cudem, o który walczyliśmy każdego dnia.
Igor zmarł, a cel zbiórki musiał zostać zmieniony. Teraz rodzice proszą o wsparcie, by móc godnie pożegnać swojego synka i postawić mu nagrobek.