
Od kilku lat w Polsce narasta problem zamykanych oddziałów położniczych. Dyrekcje szpitali tłumaczą te decyzje przede wszystkim brakiem specjalistów, rosnącymi kosztami utrzymania oraz spadającą liczbą urodzeń. W praktyce oznacza to jednak poważne utrudnienia dla kobiet w ciąży – w niektórych regionach przyszłe matki muszą pokonywać nawet kilkadziesiąt, a czasem ponad sto kilometrów, aby dotrzeć do najbliższego szpitala z porodówką.
Równocześnie coraz większe znaczenie zyskuje sektor prywatny. Wielu pacjentów, zniechęconych długim oczekiwaniem na wizyty w publicznych placówkach, decyduje się na leczenie w prywatnych klinikach. Zdaniem części ekspertów brak wyraźnej granicy między publiczną a prywatną opieką zdrowotną może pogłębiać trudności całego systemu.
Postulat rozdziału pracy lekarzy
Do tej dyskusji odniósł się również lider partii Razem, Adrian Zandberg. Jego zdaniem obecny model sprzyja sytuacjom, w których lekarze jednocześnie pracują w publicznych szpitalach i prowadzą prywatne gabinety.
Polityk uważa, że warto rozważyć wprowadzenie jasnej zasady wyboru jednego z tych dwóch systemów. Według niego lekarz powinien zdecydować, czy chce pracować w publicznej placówce, czy w prywatnej klinice.
Zandberg argumentuje, że podobne rozwiązania funkcjonują już w niektórych państwach europejskich i pomagają uniknąć sytuacji, w której pacjent najpierw trafia do publicznej placówki, a następnie jest kierowany do prywatnego gabinetu.
Wynagrodzenia lekarzy a oczekiwania państwa
Polityk podkreśla jednocześnie, że taka zmiana wymagałaby odpowiednich wynagrodzeń dla lekarzy pracujących w publicznej służbie zdrowia. Jego zdaniem specjaliści powinni być dobrze opłacani, ale w zamian powinni koncentrować się wyłącznie na pracy w jednym systemie.
Według Zandberga państwo, które zapewnia stabilne i godne wynagrodzenie, ma prawo oczekiwać pełnego zaangażowania w leczenie pacjentów korzystających z publicznej opieki zdrowotnej.
Kontrowersje wokół likwidacji porodówek
Jednym z najbardziej dyskutowanych problemów pozostaje zamykanie oddziałów położniczych w mniejszych miastach. Zdaniem Zandberga skutki tych decyzji mogą być szczególnie dotkliwe dla mieszkańców oddalonych regionów.
Polityk zwraca uwagę, że w niektórych częściach kraju kobiety w ciąży muszą pokonywać bardzo długie dystanse, aby dotrzeć do szpitala. W skrajnych przypadkach oznacza to konieczność szukania pomocy daleko od miejsca zamieszkania lub korzystania z prywatnej opieki medycznej.
Debata o przyszłości polskiego systemu ochrony zdrowia trwa, a kwestia dostępności podstawowych usług – w tym opieki okołoporodowej – pozostaje jednym z najważniejszych tematów w dyskusji publicznej.