
Za kulisami telewizyjnych świateł Dorota Wellman od lat buduje coś znacznie ważniejszego niż medialną karierę. Jakiś czas temu studiu VIVY.pl opowiedziała o relacji z 32-letnim synem, która dla wielu może być zagadką. Jak to się stało, że mimo upływu lat wciąż są tak blisko? Jej słowa zaskakują szczerością i emocjami.
Dorota Wellman od lat jest ulubioną dziennikarką i prezenterką wielu widzów. Na wizji i prywatnie nie boi się mówić, co myśli; staje w obronie słabszych; działa charytatywnie i poświęca się od lat rodzinie. Mąż Krzysztof i syn Jakub są jej całym światem. Jak to się robi, że mama 32-latka ma z nim wciąż tak świetny kontakt? Opowiedziała nam w studiu VIVY.pl.
Dorota Wellman o 32-letnim synu. Kim jest Kuba Wellman?
W jednym z wywiadów dla naszego serwisu prowadząca Dzień Dobry TVN opowiedziała o miłości do męża i syna. Jak Dorocie Wellman udało się to, że Kuba lubi spędzać z nią czas. Jaką była dla niego mamą, gdy dorastał? „Mąż mnie kręci i jest super. Ale nie umiem żyć też bez mojego syna. Bez niego nie mam powietrza, to jest treść mojego życia. Umiem zrównoważyć czas między pracą i rodziną. Są dla mnie rzeczy święta, wyłączam wtedy telefony. I nie umrę i świat się nie zawali. Poświęcamy sobie czas, jesteśmy sobie bliscy, ogromnie często w ciągu dnia kontaktujemy się, żeby opowiedzieć sobie o tym, co się wydarzyło. Uwielbiamy wspólne weekendy, wspólne wyjazdy. Nie mogłabym odmówić sobie czegoś, co jest moją bazą, czegoś, co jest dla mnie najważniejsze. Bo praca jest tylko dodatkiem do mojego życia rodzinnego”, wyznała Dorota Wellman Rafałowi Kowalskiemu z VIVY.pl.

Podstawą tego, jak nie stracić dobrej relacji z dzieckiem jest zdaniem gwiazdy TVN stały dialog. „Trzeba rozmawiać z dzieckiem od początku. My z synem rozmawialiśmy zawsze, niezależnie w jakim był wieku. Zawsze słuchaliśmy, co miał do powiedzenia”, powiedziała nam dziennikarka, która wspierała swoje dziecko bez względu na to, co go interesowało, gdy dojrzewał. Dziś cała rodzina dzieli różne pasje. „Poza tym podążałam za nim, kiedy miał różne wybory sportowe albo kiedy wpadł w szał i amerykańskie komiksy z lat 50. I 60. stały się jego pasją, to były i moją. Potem słuchał dziwnej muzyki i grał na perkusji – też mi się to podobało. Na każdym etapie jego życia byłam razem z nim w jego świecie. A jeśli my przychodzimy do domu, pytamy tylko dziecko, jak było w szkole, a potem idziemy do swojego pokoju, to nigdy nie będzie tematów do rozmowy”, usłyszeliśmy przed kamerami VIVY.pl.
„Razem byliśmy na koncercie The Rolling Stones, razem tańczyliśmy tam i razem darliśmy mordę. Mimo że to jest dorosły syn, to wie, że to jest nasze wspólne przeżycie. Myśmy mu pokazali kiedyś ten zespół czy zespół Kiss i inne. A on nas za to zabierał na koncerty Wojtka Mazolewskiego. I razem z jego przyjaciółmi zajmowaliśmy pierwszy rząd i robiliśmy klakę Wojtkowi. Tak moim zdaniem powinno być”, dodała dziennikarka.