“Tato, boję się”.

  • Więcej informacji historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

W 2009 r. Nodar Kumaritaszwili obronił dyplom z ekonomii i mógł w pełni skoncentrować się na sporcie. Cel miał jasny — zakwalifikować się na igrzyska olimpijskie w Vancouver. Nie był liczącym się na świecie saneczkarzem, ale pasję do tego sportu miał w genach. Jego dziadek był jednym z twórców toru w Bakuriani, a ojciec sam ścigał się na sankach.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

REKLAM

Co powiedział Nodar swojemu tacie przed wypadkiem?

Jakie prędkości uzyskiwali saneczkarze na torze w Whistler?

Co wydarzyło się podczas ceremonii otwarcia igrzysk po tragicznym wypadku?

Jak zareagowała rodzina Nodara po jego śmierci?

Marzenie 21-letniego Nodara się spełniło. Przyjechał do Kanady i jeszcze przed ceremonią otwarcia mógł zadebiutować na olimpijskich arenach. Gdy organizatorzy igrzysk odliczali godziny do zapalenia znicza, Gruzin wziął udział w treningach na torze w Whistler. Przed nimi zapewne udał się do jednego z kościołów, bo robił to przed każdym startem. A tego w Vancouver bał się szczególnie.

“Boję się tego miejsca na torze. Jest bardzo, bardzo szybko. Ale nie martw się tato, dam sobie radę” — wspominał ostatnią rozmowę z synem David Kumaritaszwili w rozmowie z ABC News. — Powiedziałem mu: hamuj, nie podejmuj ryzyka. Ale on stwierdził, że zaryzykuje. Usłyszałem: co ma być to będzie — ujawniał ojciec saneczkarza.

— Namawiałem go, by zjechał wolniej, bezpieczniej. A on zapytał: “tato, czego ty mnie uczysz? Przyjechałem na igrzyska po to, by spróbować wygrać”. Powiedział mi, że wygra lub umrze. Ale przecież nie mówił poważnie, to była młodzieńcza brawura — dodawał David Kumaritaszwili, cytowany przez Associated Press.

Ślizg Gruzina był 26., który odbył się tego dnia. Skończył się tragicznie. Saneczkarz stracił panowanie nad sprzętem na ostatnim zakręcie. Wypadł z lodowej rynny, przeleciał przez boczną ścianę toru i z hukiem uderzył w nieosłoniętą stalową podporę. W momencie wypadku pokonywał tor z prędkością blisko 144 km na godz.

— Dźwięk kasku Nodara, uderzającego o słup, był najgorszym odgłosem, jaki kiedykolwiek słyszałem. Błyskawicznie pobiegłem w tamtą stronę. Nodar leżał pod torem, miał szeroko otwarte oczy, ale nie oddychał — relacjonował Terrance Kosikar, medyk pracujący wtedy w Whistler. To on był jednym z tych, którzy przeprowadzili resuscytację krążeniowo-oddechową. Saneczkarz zmarł w szpitalu, godzinę po wypadku. — Nie mogliśmy zrobić nic więcej, żeby uratować tego dzieciaka — wspominał Kosikar dla “The Breaker”.

Po wypadku cała gruzińska reprezentacja rozważała wycofanie się z igrzysk. Ostatecznie taką decyzję podjął jedynie saneczkarz Lewan Gureszwidze. Gruzini pojawili się na ceremonii otwarcia, niosąc flagę z czarną wstęgą. Podczas przemarszu po płycie stadionu zostawili puste miejsce, upamiętniając w ten sposób Kumaritaszwiliego. Kibice przywitali ich owacją na stojąco. Organizatorzy zdecydowali się także na minutę ciszy podczas ceremonii otwarcia.

Reprezentacja Gruzji podczas otwarcia igrzysk olimpijskich w 2010 r.Ian MacNicol/Getty Images / Getty Images

— Przepraszam, trudno zachować spokój. To czarny dzień dla olimpizmu. Młody sportowiec stracił życie, realizując swoją pasję. Marzył o starcie w igrzyskach olimpijskich. Brakuje mi słów — mówił ówczesny szef MKOl, Jacques Rogge, płacząc podczas konferencji prasowej. — To straszny wypadek, najpoważniejsza rzecz, jaka może się zdarzyć w sporcie — dodawał Josef Fendt, szef światowej federacji saneczkowej.

Pięć dni po wypadku ciało Kumaritaszwiliego dotarło do jego rodzinnej miejscowości, Bakuriani. 19 lutego odbył się pogrzeb, w którym udział wzięły tysiące obywateli Gruzji, w tym prezydent kraju, Micheil Saakaszwili. — Miałem wyprawić ci wesele, a zamiast tego mamy pogrzeb — mówi w trakcie uroczystości pogrzebowych ojciec saneczkarza.

Sceny z pogrzebu obiegły świat, relacjonowały go największe media. Otwarta trumna z ciałem była wystawiona w domu państwa Kumaritaszwilich, następnie została przeniesiona przez kondukt żałobny na cmentarz i umieszczona w dole, oblanym wcześniej — zgodnie z gruzińską tradycją — winem. — Dlaczego cię przeżyłam? — krzyczała matka sportowca, rzucając się na trumnę.

Trumna z ciałem Nodara KumaritaszwiliegoPAP

Po tragedii zaczęto się zastanawiać: czy tej śmierci dało się uniknąć. Tor w Whistler jeszcze przed startem olimpijskiej rywalizacji wzbudzał wątpliwości z uwagi na fakt, że można było osiągnąć na nim większe prędkości niż zakładał projekt. Zresztą wypadek Gruzina nie był jedynym podczas tamtych igrzysk. Wywrotkę zaliczył m.in. faworyt do złota, Włoch Armin Zoeggeler, a zawodniczka z Rumunii straciła przytomność po kraksie.

— Tor okazał się zbyt szybki. Doszło do pomyłek w obliczeniach. Zakładano, że zwodnicy będą osiągać 135 km na godz., tymczasem na treningach jeździli nawet po 156 km na godz.. To ogranicza zawodnikom czas na reakcję — wyjaśniał po latach w rozmowie z Eurosportem trener polskich saneczkarzy, Marek Skowroński.

Po oficjalnym dochodzeniu został wydany raport, który jednoznacznie ocenił, że to błąd Kumaritaszwiliego był przyczyną tragedii. “Brak doświadczenia pana Kumaritaszwiliego na tym wymagającym torze stanowił tło dla tego incydentu i był poważną przeszkodą, jeśli chodzi o bezpieczeństwo sportowca wchodzącego w niezwykle stresujące środowisko igrzysk olimpijskich — napisano w raporcie cytowanym przez BBC.

W reakcji na tragedię organizatorzy igrzysk zdecydowali się skrócić tor, przesuwając linię startu tak, by saneczkarze rozwijali mniejsze prędkości. Dodatkowo na wyjściu z feralnego zakrętu numer 16 zainstalowano ściankę, a także osłonięto metalowe podpory. Komitet organizacyjny zapewniał jednak, że zmiany te “nie były spowodowane względami bezpieczeństwa, a stanem emocjonalnym zawodników”.

Bliscy Nodara bardzo długo nie mogli pogodzić się z jego śmiercią. W 2014 r., przed igrzyskami w Soczi, odwiedził ich reporter New York Times. “Dodo, mama saneczkarza, codziennie przygotowuje mu jedzenie. Zazwyczaj owoce, ciasta lub mięso, bo jej syn nie lubił zupy. Zanosi to wszystko do jego pokoju, siada wśród zdjęć, pucharów i medali. Po kilku godzinach zabiera jedzenie i rozdaje je dzieciom” — relacjonował.

W tamtym czasie dwukrotnie próbowała popełnić samobójstwo. — Nie mogę spać, ciągle podają mi tabletki. Pewnego dnia wstałam w środku mroźnej nocy i wyszłam na zewnątrz, bez płaszcza i butów. chciałam po prostu iść, aż umrę — opowiadała. Innym razem próbowała otworzyć drzwi samochodu i wyskoczyć z niego w trakcie jazdy.

Matka Nodara KumaritaszwiliegoPAP

— Wiedziałem, że tej śmierci można było zapobiec. Czułem, że to moja wina i nie miałem nad tym kontroli. Nie mogłem znieść tych myśli. Zostałem też ostrzeżony, by z nikim nie rozmawiać o tej tragedii — opowiadał natomiast Kosikar, który także miał myśli samobójcze. — Półtora tygodnia po wypadku Kaillie Humpries i Heather Moyse zdobyły złoto w bobslejach. Chwyciłem flagę Kanady, przebiegłem przez tor, by świętować. A godzinę później opuściłem obiekt, by zdobyć kokainę. Chciałem przedawkować i umrzeć — mówił w “The Breaker”. Później zdiagnozowano u niego zespół stresu pourazowego.

Rodzina Kumaritaszwiliego zrezygnowała z wnoszenia pozwu przeciwko organizatorom igrzysk i budowniczemu toru. “Nic nie zwróci życia naszemu synowi” — mówili.

***

Poniżej publikujemy numery organizacji pomocowych. Jeśli odczuwasz lęk i smutek, masz myśli samobójcze, nie czekaj i zadzwoń:

800 70 22 22 – Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym

800 12 12 12 – Wsparcie psychologiczne w sytuacji kryzysowej – infolinia dla dzieci, młodzieży i opiekunów

116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży

112 – W razie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia

Jeśli zmagasz się z myślami samobójczymi, możesz skorzystać z darmowych infolinii:

⦁ Antydepresyjny Telefon Zaufania (od poniedziałku do piątku w godz. 15-20) — 22 484 88 01,

⦁ Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym, codziennie od godz. 14 do 22 — 116 123,

⦁ Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży, czynny codziennie przez całą dobę — 116 111,

⦁ Zawsze możesz po prostu zadzwonić pod nr alarmowy 112 i zgłosić zagrożenie życia swojego lub osoby, o której wiesz, że planuje samobójstwo.

Related Posts

“My w coś wdepniemy”

Krzysztof Jackowski to jeden z najbardziej znanych w Polsce jasnowidzów. W swoich przepowiedniach, którymi dzieli się od pewnego czasu w sieci a także z dziennikarzami, mówi m.in. o wojnach…

Faпi są zachwyceпi

Życie prywatпe gwiazd od dawпa bυdzi ogromпe zaiпteresowaпie mediów i faпów. Nie iпaczej jest w przypadkυ Viki Gabor, która mimo młodego wiekυ przyzwyczaiła się do tego, że…

działania organów ścigania

Były piłkarz na celowniku policji. Sprawa zaskoczyła kibiców Jeszcze niedawno jego nazwisko kojarzono przede wszystkim z boiskiem i ligowymi rozgrywkami. Dziś jednak historia tego byłego sportowca przyciąga…

„Na Wspólnej”.

Ta katastrofa lotnicza wstrząsnęła Polską. 14 marca 1980 r. kilkaset metrów przed warszawskim lotniskiem Okęcie rozbił się lotowski Ił-62. Śmierć na miejscu poniosło 87 osób. Wśród ofiar…

„Na Wspólnej”.

Ta katastrofa lotпicza wstrząsпęła Polską. 14 marca 1980 r. kilkaset metrów przed warszawskim lotпiskiem Okęcie rozbił się lotowski Ił-62. Śmierć пa miejscυ poпiosło 87 osób. Wśród ofiar…

Izabela Macudzińska z 17-letnią córką zrobiły furorę. Nowe zdjęcia paparazzi

Izabela Macudzińska, Eliza Macudzińska i Marcel Gawroński gościli w programie “Mówię Wam!”. W sieci pojawiły się nowe zdjęcia paparazzi. Internauci nie ukrywają, że Eliza i Izabela wyglądają,…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *