
Brak jakiegokolwiek kontaktu z mieszkańcami wzbudził poważne obawy. Gdy służby ratunkowe zdecydowały się na siłowe wejście do lokalu, szybko stało się jasne, że doszło do dramatu. Wstępne ustalenia wskazują na śmiertelne zagrożenie, które przez długi czas pozostawało niewykryte.
Niepokój rodziny narastał, gdy próby skontaktowania się z lokatorami nie przynosiły żadnego rezultatu. W końcu zapadła decyzja o wezwaniu pomocy. Strażacy, aby dostać się do środka, użyli siły. Już w chwili przekroczenia progu czujniki zaczęły alarmować o niebezpiecznie wysokich stężeniach gazu.
— Po wejściu do mieszkania odnaleziono ciała czterech osób: kobiety w wieku około 30 lat oraz trojga dzieci — poinformowała st. bryg. Małgorzata Jarocka-Krzemkowska z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Toruniu.
Ratownicy relacjonują, że poziom gazu był tak wysoki, iż konieczna była praca w aparatach ochrony dróg oddechowych. — Już przy samym wejściu wyraźnie odnotowano znaczne stężenie tlenku węgla. To od razu wskazywało na działanie tzw. cichego zabójcy — przekazała mł. asp. Agnieszka Stankiewicz obecna na miejscu zdarzenia.
Przeprowadzone pomiary wykazały wartości przekraczające 900 ppm. Dla porównania: już 500 ppm uznaje się za dawkę śmiertelną, a przy 400 ppm człowiek może stracić przytomność. Tak wysokie stężenie sugeruje, że gaz gromadził się stopniowo, przez dłuższy czas.
— Przy takich wartościach nie mówimy o jednorazowej awarii. To proces, który trwał godzinami, a być może nawet dniami — podkreślają przedstawiciele PSP.
Wstępnie ustalono, że źródłem emisji mógł być piecyk gazowy znajdujący się w mieszkaniu. Dokładne okoliczności tragedii oraz czas narażenia na działanie gazu zostaną ustalone w toku śledztwa prowadzonego pod nadzorem prokuratury.
Najbardziej poruszającym elementem tej sprawy jest fakt, że w mieszkaniu nie było czujnika tlenku węgla. To niewielkie i stosunkowo tanie urządzenie mogło w porę zaalarmować domowników oraz osoby znajdujące się w pobliżu.
— Gdyby czujnik był zamontowany, jego alarm mógłby zostać usłyszany nawet przez sąsiadów lub przechodniów. Z doświadczenia wiemy, że takie urządzenia realnie ratują życie — zaznaczają strażacy.
Służby po raz kolejny apelują o montowanie czujników, zwłaszcza w lokalach wyposażonych w piecyki gazowe lub piece na paliwo stałe. W takich sytuacjach dzieci są całkowicie zależne od dorosłych i sprawnie działających zabezpieczeń.
W przypadku jakichkolwiek podejrzeń należy natychmiast przewietrzyć pomieszczenia, otwierając okna i drzwi. Niestety, tlenek węgla działa podstępnie — bez czujnika domownicy często tracą przytomność, nie zdając sobie sprawy z zagrożenia.