Były bramkarz nie ukrywał, że w takim dniu nie mogło go zabraknąć u boku Jerzego Owsiaka.
W rozmowie podkreślił, że finał WOŚP to wyjątkowy moment, który — jak sam zaznaczył — jednoczy niemal cały kraj. — Mówię „niemal”, bo niestety zawsze istnieje pewien margines osób, które funkcjonują gdzieś na emocjonalnym uboczu. Trudno mi zrozumieć, jak można mieć jakiekolwiek wątpliwości wobec Jurka Owsiaka czy samej Orkiestry — mówił z wyraźnym rozgoryczeniem Majdan.
Mąż Małgorzaty Rozenek zaznaczył jednak, że głosy krytyczne stanowią niewielką część społeczeństwa, a zdecydowana większość Polaków w tym dniu potrafi się zjednoczyć wokół idei pomagania. Z czasem jednak jego wypowiedź stała się znacznie ostrzejsza.
Radosław Majdan nie krył emocji i wprost przyznał, że od dawna nie czuł takiej złości wobec osób atakujących WOŚP i jej twórcę. — Mam wrażenie, że niezależnie od tego, co byśmy zrobili, tym ludziom i tak nie da się dogodzić. Zawsze znajdą „ciemną stronę” nawet w najbardziej szlachetnej inicjatywie — mówił.
Dodał też, że zamiast krytykować, warto spojrzeć na siebie. — Ja im po prostu współczuję. Widzę w tym doszukiwanie się zła tam, gdzie go nie ma. To przecież wydarzenie na światową skalę, a oni i tak próbują znaleźć coś niegodziwego. Moim zdaniem problem leży po ich stronie. To smutne i przykre — podkreślał.
Na zakończenie Majdan stwierdził, że osoby żyjące w ciągłym sprzeciwie i negatywnych emocjach powinny spróbować sobie pomóc. — Może powinni wyjść z tego emocjonalnego mroku, bo inaczej nie potrafię tego nazwać — podsumował bez ogródek.