Opisała, jak jeden nieopanowany skręt na stoku narciarskim zakończył się poważnym wypadkiem jej córki. Upadek doprowadził do złamania kości piszczelowej. — „Potem był już tylko krzyk, ogromny strach, ból, morze łez i 20 minut czekania na tobogan, które wydawało się wiecznością…” — wyznała tancerka we wzruszającym wpisie na Instagramie.

Po zdarzeniu dziewczynka została przetransportowana na noszach do karetki, a następnie przewieziona do szpitala. Rodzina opublikowała zdjęcia z akcji ratunkowej, które dobitnie pokazują, jak dramatyczna była sytuacja.
Soszyńska przyznała, że ostatnie dni były dla nich wyjątkowo trudne emocjonalnie — pełne smutku, bezsilności i strachu. — „Złamana piszczel, gips sięgający do połowy uda, ogromny ból, mnóstwo łez, złość, frustracja, rozpacz i niezrozumienie… To wszystko dotknęło nie tylko ją, ale i nas wszystkich, bo jesteśmy w tym razem” — opisywała.
Tancerka wspomniała także o słowach córki, która po wypadku mówiła: „Nienawidzę nart”, „Chcę do domu”, „Zdejmij mi to, proszę”.
Wsparcie i nadzieja mimo trudnych chwil
Choć wypadek całkowicie zmienił ich rodzinny wyjazd, Magdalena Soszyńska i jej mąż robią wszystko, by pomóc córce odnaleźć się w nowej rzeczywistości, która na razie wiąże się z ograniczeniami ruchowymi. Podkreślają, że mimo bólu i strachu starają się podchodzić do sytuacji z troską i nadzieją.
Choć zimowy wyjazd nie potoczył się zgodnie z planem, Soszyńska nie zamierza rezygnować ani z gór, ani z narciarstwa. — „Czy mimo tego, co się wydarzyło, pokochałam góry? Tak” — napisała, zaznaczając jednak, że na deklaracje dotyczące powrotu na stok jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie. — „Robimy wszystko, by Ama czuła się bezpiecznie w tej nowej rzeczywistości, która na razie jest bardziej o leżeniu niż o tańczeniu” — dodała.
Magdalena Soszyńska, prowadząca w Gdańsku własną szkołę tańca, jest mamą dwójki dzieci — 17-letniego Juliana z pierwszego małżeństwa oraz 9-letniej Amelii z obecnego związku z Krzysztofem Hillarem. W mediach społecznościowych często określają się mianem „rodziny z odzysku”, podkreślając patchworkowy charakter rodziny oraz wspólną pasję do podróży i tańca.