
Z drugiej — pojawiła się grupa osób zdecydowanie broniących wójta, wskazując na jego dotychczasowe osiągnięcia i zaangażowanie w rozwój lokalnej społeczności.
— To jeden z najlepszych wójtów. Wybudował drogi wszędzie tam, gdzie było to możliwe. Lepszego włodarza praktycznie nie mieliśmy — mówił jeden z uczestników zgromadzenia. Dla wielu mieszkańców kluczowym argumentem przemawiającym na korzyść władz są inwestycje infrastrukturalne.
Dziennikarze pytali protestujących o zarzuty dotyczące warunków panujących w schronisku Happy Dog. — A czy los zwierząt w tym miejscu w ogóle państwa nie niepokoi? — padło pytanie.
— Proszę pani, ja adoptowałem stamtąd psa i kota. Nie zauważyłem żadnych złych warunków ani niewłaściwego traktowania zwierząt, wręcz przeciwnie — odpowiedział jeden z mężczyzn. — Ja również nic takiego nie widziałem — dodał inny rozmówca.
W internecie krążą zdjęcia i nagrania, które mają przedstawiać zaniedbane, wychudzone psy przetrzymywane w trudnych warunkach. Nie wszyscy jednak uznają je za wiarygodne. — Nie ma pewności, że pochodzą z tego schroniska. Można je różnie interpretować — mówili uczestnicy protestu.
Decyzję o zamknięciu placówki podjęto 24 stycznia po przeprowadzonej kontroli oraz w odpowiedzi na liczne sygnały dotyczące niewłaściwych warunków bytowania zwierząt. Zastrzeżenia dotyczyły m.in. braku odpowiedniej opieki, zaniedbań oraz niespełniania podstawowych standardów utrzymania psów. O problemie alarmowali aktywiści, mieszkańcy oraz organizacje prozwierzęce. Powiatowy Lekarz Weterynarii nie miał wątpliwości — schronisko musiało zostać zamknięte.
Na miejscu panowały ogromne emocje. Protestujący sforsowali ogrodzenie obiektu i zaczęli wynosić psy na rękach. Zwierzęta trafiały pod opiekę organizacji pomocowych zgromadzonych przed bramą schroniska, a także do osób prywatnych. Łącznie teren placówki opuściło 30 psów, a pozostałe mają zostać przewiezione w niedzielę, 25 stycznia. Wydarzenia na bieżąco relacjonowali dziennikarze „Faktu”.