
“Kup flaszkę, weź fakturę na premiera” – to hasło nowego buntu przeciwko KSeF, który zyskuje popularność w sieci. Pomysł polega na zalewaniu polityków i urzędów niechcianymi fakturami. Jak jednak wyjaśniają eksperci, na których powołuje się money.pl, ten obywatelski trolling jest z góry skazany na porażkę i może zaszkodzić samym protestującym.
“Faktura na premiera”, czyli na czym polega bunt przeciwko KSeF?
Zbliżający się termin wdrożenia Krajowego Systemu e-Faktur budzi ogromne emocje. W mediach społecznościowych rośnie popularność pomysłu na specyficzną formę protestu, określaną jako “obywatelski trolling”. Akcja ma polegać na masowym żądaniu faktur wystawianych na numery NIP urzędów, Kancelarii Premiera czy firm należących do znanych polityków. Pomysłodawcy nawołują, by za drobne zakupy, np. alkohol czy kebab, płacić gotówką dla zachowania anonimowości, a następnie prosić o dokument sprzedaży na dane nielubianej osoby publicznej. Jak analizuje money.pl, inspiracją dla tej akcji jest sytuacja z Portugalii z 2013 roku, gdzie obywatele w ramach protestu masowo podawali NIP ówczesnego premiera.
Dlaczego masowe wystawianie faktur na polityków jest nieskuteczne?
Choć pomysł na bunt przeciwko KSeF wygląda efektownie na forach internetowych, w praktyce jego skuteczność będzie znikoma. Jak czytamy w analizie money.pl, wynika to przede wszystkim z fundamentalnego braku wiedzy o tym, jak będzie działał Krajowy System e-Faktur. Pierwszą i najważniejszą barierą dla protestujących jest fakt, że większość ich działań w ogóle nie zostanie zarejestrowana w systemie. Problem w tym, że paragon z NIP do kwoty 450 zł, który pełni funkcję tzw. faktury uproszczonej, do końca 2026 r. w ogóle nie trafi do systemu KSeF. To samo dotyczy faktur drukowanych bezpośrednio z kas fiskalnych. Oznacza to, że przytłaczająca większość “protestacyjnych” zakupów nigdy nie dotrze do adresata.
Nawet jeśli komuś udałoby się wygenerować fakturę, która trafi do KSeF, jej odbiorca nie jest bezbronny. Eksperci, na których powołuje się money.pl, wskazują, że systemy księgowe nie działają automatycznie. Odbiorca może taką fakturę po prostu odrzucić. Co więcej, w KSeF ma zostać wdrożony mechanizm zgłaszania tzw. faktur scamowych, co pozwoli jednym kliknięciem oznaczyć dokument jako podejrzany. Odbiorca nie poniesie więc żadnych negatywnych konsekwencji podatkowych.
Kto naprawdę straci na “trollingu”? Buntownik może zaszkodzić samemu sobie
Paradoksalnie, największe problemy w wyniku “trollingu” może mieć sam protestujący. Jak ostrzega money.pl, przy droższych transakcjach ryzyko jest ogromne. W sieci pojawiają się absurdalne pomysły, by “kupić samochód na firmę nielubianego sąsiada”. Taka osoba, żądając faktury na cudze dane, dobrowolnie pozbawia się wszelkich praw konsumenckich. Bez faktury nie ma gwarancji, nie ma prawa do zwrotu, nie ma możliwości dochodzenia reklamacji, a w przypadku pojazdu – nie da się go zarejestrować. Taki “troll” w rzeczywistości zaszkodziłby wyłącznie sobie.
Warto też pamiętać, że sprzedawcy szybko zorientują się w nowej praktyce. Sprzedawca, widząc, że klient prosi o fakturę na premiera lub lokalny urząd skarbowy, będzie miał pełne prawo odmówić wystawienia takiego dokumentu. Narażałoby go to na ryzyko prawne związane z wystawieniem tzw. pustej faktury. Podsumowując, jak wynika z analizy money.pl, protest, który dobrze “klika się” w internecie, w realnym świecie okaże się czasochłonną i całkowicie bezcelową zabawą.