
Nie milkną emocje po tragicznej śmierci Łukasza Litewki. 36-letni poseł zginął 23 kwietnia 2026 roku w wypadku drogowym, gdy jadąc rowerem został potrącony przez samochód marki Mitsubishi. Według ustaleń śledczych kierowca zjechał na przeciwległy pas ruchu i uderzył w parlamentarzystę z dużą siłą.
Śmierć Litewki poruszyła tysiące osób w całej Polsce. W niedzielę, 26 kwietnia, przed Sejmem RP odbył się marsz pamięci, w którym udział wzięły setki ludzi. Uczestnicy przynieśli kwiaty, znicze i transparenty, oddając hołd człowiekowi, który przez lata angażował się w pomoc najsłabszym — zarówno ludziom, jak i zwierzętom.
— Łukasz zawsze stawał po stronie tych, którzy nie mają głosu — podkreślali organizatorzy wydarzenia. Wspominano jego działania na rzecz zwierząt oraz interwencje w miejscach, gdzie dochodziło do ich krzywdzenia. Dla wielu był nie tylko politykiem, ale przede wszystkim człowiekiem o wielkim sercu.
Marsz był nie tylko formą pożegnania, ale też symbolicznym apelem o kontynuację jego działań. — Jeśli naprawdę chcemy go uczcić, róbmy to, o co walczył — mówili uczestnicy.
Śledztwo w sprawie wypadku nadal trwa. 57-letni kierowca został tymczasowo aresztowany, jednak sąd dopuścił możliwość zwolnienia go za kaucją w wysokości 40 tys. zł. Sprawa budzi ogromne emocje, a opinia publiczna czeka na pełne wyjaśnienie okoliczności tragedii.
Łukasz Litewka pozostanie w pamięci wielu jako osoba, która nie była obojętna. Człowiek, który odbierał telefon o każdej porze i realnie pomagał tym, którzy tej pomocy najbardziej potrzebowali.