
Do dramatu, który wstrząsnął nie tylko Jelenią Górą, ale poruszył opinię publiczną w całym kraju, doszło 15 grudnia 2025 roku. 11-letnia Danusia – zdolna, lubiana uczennica piątej klasy Szkoły Podstawowej nr 10 – została brutalnie zaatakowana zaledwie kilkaset metrów od szkoły. Wracała do domu skrótem prowadzącym wzdłuż niewielkiego strumyka, trasą dobrze znaną dzieciom z okolicy. Według ustaleń śledczych śmiertelne ciosy nożem miała zadać jej 12-letnia koleżanka z tej samej placówki. Pomimo ponad 20 minut intensywnej reanimacji życia dziewczynki nie udało się uratować. Danusia zmarła w wyniku odniesionych obrażeń.
W sobotę 24 stycznia mieszkańcy Jeleniej Góry spotkają się, by wspólnie oddać hołd zamordowanej dziewczynce i zadbać o to, by pamięć o niej nie została zapomniana. Wśród uczestników marszu znajdą się przyjaciele oraz bliscy rodziny Danusi, a także zwykli mieszkańcy poruszeni tragedią. Organizatorzy czekali na zgodę rodziców, by móc wyjść na ulice i głośno powiedzieć o bólu, sprzeciwie i pytaniach, które wciąż pozostają bez odpowiedzi. – W ubiegłym tygodniu spotkaliśmy się z rodzicami Danusi. Jej mama powiedziała wprost, że śmierć córki nie może być bezsensowna. Wyraziła zgodę na organizację marszu – relacjonuje pani Kamila, jedna z inicjatorek wydarzenia.
Marsz milczenia po zabójstwie 11-letniej Danusi ma być apelem skierowanym przede wszystkim do dorosłych. – Od lat zawodowo i naukowo zajmuję się ochroną praw dzieci, współpracuję z organizacjami pozarządowymi i jednocześnie jestem mamą dwóch córek – mówi pani Kamila. – Chcemy, aby podobnie jak po śmierci Kamila z Częstochowy, w Polsce nastąpiło moralne otrzeźwienie. Byśmy jako rodzice wreszcie się obudzili, zwrócili większą uwagę na dzieci i zaczęli chronić ich dzieciństwo przed destrukcyjnym wpływem mediów społecznościowych – podkreśla.
Organizatorzy zaznaczają, że marsz nie ma charakteru politycznego ani żałobnego. Nie biorą w nim udziału przedstawiciele władz czy partii – to inicjatywa oddolna, tworzona przez rodziców i mieszkańców miasta. – Każdy z nas odczuwał potrzebę wyrażenia emocji i refleksji po tym, co się wydarzyło. Poza udziałem w pogrzebie nie mieliśmy innej przestrzeni, by to zrobić – tłumaczy pani Karolina, jedna z organizatorek. Podczas marszu dzieci z Jeleniej Góry będą rozdawać koralikowe bransoletki – takie, jakie Danusia bardzo lubiła. Stały się one symbolem jej niewinnej śmierci. W projekt zaangażowały się dzieci z dziesięciu lokalnych szkół, które własnoręcznie przygotowały bransoletki, część z nich z logo marszu.
Miejsce tragedii wciąż jest pełne zniczy. Na grobie Danusi, skutej mrozem, przybywa kwiatów, pluszowych maskotek i figurek aniołów. Na białym krzyżu zawisły kolorowe paciorkowe bransoletki. Jeden ze zniczy opatrzono symbolicznym napisem: „Niebo jest pełne gwiazd – to dziury, przez które nasze anioły, dzieci, patrzą na ziemię”.
– Ksiądz proboszcz codziennie odprawia mszę i chyba już zawsze będzie to robił – mówi 80-letnia pani Wiesława. – Po czymś takim nie da się wrócić do normalności. Gdy odwiedzam grób męża, zawsze zachodzę też do Danusi. Przychodzą tu tłumy ludzi – dzieci, rodzice, starsi. To straszny ból. Nie potrafię patrzeć na miejsce nad strumykiem, gdzie doszło do tej tragedii. Danusia była cudownym dzieckiem, wszyscy ją lubili. Sama mam czwórkę dzieci i nie potrafię sobie wyobrazić, co czują jej rodzice – dodaje ze łzami w oczach.